Site Overlay

Bandera, Teksas

Małe miasteczka są jak planety krążące na orbicie pędzącego świata. Funkcjonują w swoim tempie. Tam ludzie znają swoich sąsiadów i dużo o sobie wiedzą. Często mieszkają w nich od pokoleń. Czasami jednak, z nadzieją na lepsze życie, postanawiają ruszyć w drogę i założyć nowy dom, na drugim krańcu świata, małe miasteczko w obcej rzeczywistości. Tak było w połowie XiX wieku, gdy pierwsi polscy osadnicy ruszali za ocean, w trwający dwa miesiące, rejs przez Atlantyk. Podróżowali do miejsca gdzie były bardzo trudne warunki do życia: nieznośny upalny klimat, groźna przyroda, z grzechotnikami na czele oraz złowrodzy tubylcy rodem z epoki kamienia łupanego. Przybyli w 1854 roku, w grupie ponad 150 Ślązaków do portu w Galveston w Teksasie. Płynęli na zaproszenie księdza Moczygęby i po długim marszu założyli pierwszą polską osadę na terytorium dzisiejszego USA, Pannę Marię. Potem przybywali kolejni, aż pewnego dnia szesnaście rodzin zdecydowało się opuścić miasteczko i iść dalej. Szukali lepszych warunków do życia i przenieśli się do Bandery, mormońskiej osady położonej na północny zachód od Panny Marii. Tak powstała druga polska osada w USA. Dzisiaj mieszka tam około tysiąca osób i wiele z nich to potomkowie szesnastu rodzin z okolic Rozmierza w Opolskim. Ich nazwiska wykute są w kamieniu, przed wybudowanym, ponad 100 lat temu, kościołem, im. Św. Stanisława. Duża część mieszkańców do dzisiaj je nosi. Pisownia zmieniona na angielską ale łatwo je rozpoznać: Dlugosh (Długosz),

Pyka, Haiduk, Adamietz, Kindla, Knappick, Mazurek, Jureczki, Pytel, Kalka i mniej brzmiące „po polsku” Anderwald. Lata mijały i jak to zwykle bywa w małych społecznościach, ludzie „mieszali krew”, więc w Banderze, jak to czasami mówią, każdy jest czyimś kuzynem. Bandera to niezwykłe miejsce. Polskie korzenie są w mieście widoczne. Napisy w barach w stylu „Keep Bandera polish” to iście amerykańskie poczucie humoru i właściwy im sposób identyfikowania się z własnym dziedzictwem. Założona wiele lat temu komisja historyczna gromadzi czarnobiałe zdjęcia z XIX i XX wieku i wydaje książki o historii miasteczka i pierwszych osadnikach. O jej założycielach i ludziach, którzy żyli tam w XX wieku. Polskie dziedzictwo to tylko jeden z elementów tożsamości. Bandera to przede wszystkim oficjalna Światowa Stolica Kowbojów. Ten honorowy tytuł najpierw przyznał Banderze teksański senat, a później też amerykański kongres w Waszyngtonie. Mieszkańcy dbają o podtrzymywanie teksańskich, kowbojskich tradycji. To stuprocentowi Teksańczycy i kowboje, przynajmniej duchem, bo bycie kowbojem to stan ducha, to się nosi się w sercu, nie trzeba koniecznie pracować w siodle.

Dziedzictwo „dzikiego zachodu” i pracy na ranczach jest silne w Banderze z wielu powodów. Po pierwsze była miejscem, gdzie po wojnie secesyjnej, zaczynał się Great Western Trial. Szlak, którym według szacunków, przez około dwadzieścia lat, przeprowadzono na północ do Kansas, pomiędzy siedem, a dziesięć milionów krów rasy Longhorn. To musiał być niezwykły widok. Dziesiątki tysięcy krów i setki kowbojów obozujących wokół miasteczka. Pędzono je stadami na północ do Dodge City w Kansas i dalej przez Nebraskę do północnych stanów USA, gdzie po wojnie panował głód. Transporty docierały nawet do Wyoming, Kanady i rezerwatów Indian.

Praca przy bydle i na ranczach wymaga umiejętności, których wykorzystanie z czasem przerodziło się w sport. Z Bandery pochodzi wielu wielkich mistrzów rodeo, w tym mistrzów świata. Z tego małego miasteczka wywodzi się prawdopodobnie więcej championów, niż z jakiejkolwiek innej miejscowości w Ameryce. Mistrzowie świata Toots Mansfield, który był też twórcą pierwszej szkoły rodeo, w latach 50-ych dwudziestego wieku, Ray Wharton, Buddy Groff, Jimmy Adams, Clint Singleton i inni słynni zawodnicy jak Buddy Groff, Todd Whitewood, Scooter Fries, Clay Billings. Ich nazwiska można zobaczyć na tablicy pamiątkowej przez urzędem miasta. Upamiętnia wszystkich słynnych mistrzów rodeo, którzy wychowywali się na ranczach w okolicach Bandery. Arena, na której odbywa się co tydzień rodeo w Banderze znajduje się w Mansfield Park noszącym imię niegdysiejszego mistrza.

Spędziłem w Banderze bardzo dużo czasu, znam tam ludzi, których uważam za przyjaciół. Pewnego, pięknego dnia, w czerwcu 2019 roku, otrzymałem honorowe obywatelstwo miasta. W trakcie publicznego posiedzenia komisji hrabstwa, w obecności kilkuset osób siedzących na sali lokalnego sądu, odebrałem z rąk sędziego i komisarzy hrabstwa dokument, który jest dla mnie bardzo cenny. Dzięki sympatii z jaką tam się spotkałem i mojej miłości do tego miejsca, mogę bez wahania powiedzieć, że Bandera jest moim drugim domem.

Copyright © 2021 Artur Owczarski. All Rights Reserved. | Intuitive by Catch Themes